poniedziałek, 5 listopada 2012

Po wojnie trafił do Paryża, a później do Nicei, gdzie leczył się z ran wojennych. Postanowił nie wracać do kraju i osiedlił się w Anglii, gdzie poświęcił się pracy na roli
Po kapitulacji Warszawy był więźniem kilku niemieckich oflagów. Ciężko chorował tam na szkorbut, przy wzroście 180 cm ważył zaledwie 49 kg. W kwietniu 1945 r. uwolniły go oddziały amerykańskie.
Mimo różnicy zdań gen. Rómmel, charakteryzując w 1945 r. postać gen. Czumy, pisał: "Bardzo dobry dowódca i pewny żołnierz. Człowiek prawy, uczciwy. W Warszawie spisał się bardzo dobrze w tak trudnych warunkach. Umysł żywy i prosto myślący".
W dniach 3-28 września 1939 r. był dowódcą Obrony Warszawy. Wspólnie z Komisarzem Cywilnym Stefanem Starzyńskim kierował heroiczną walką o stolicę.
"Wódz Naczelny powierzył nam obronę stolicy. Żąda on, by o mury Warszawy rozbił się napór wroga. Objęliśmy pozycję, z której nie ma zejścia" - pisał w rozkazie do żołnierzy gen. Czuma.
W styczniu 1920 r., po kapitulacji 5. Dywizji w rejonie Krasnojarska, Czuma trafił do sowieckiego więzienia, gdzie przebywał do stycznia 1922 r. Do ojczyzny wrócił w drodze wymiany za sowieckich komisarzy.
Po przejściu II Brygady na drugą stronę frontu pod Rarańczą w lutym 1918 r., już w stopniu kapitana, został wyznaczony przez gen. Józefa Hallera do organizowania oddziałów polskich na Syberii. Utworzona 5. Dywizja Strzelców Polskich walczyła z bolszewikami, wspomagając rosyjskie wojska kontrrewolucyjne admirała Aleksandra Kołczaka, Korpus Czechosłowacki i wojska Ententy.
Walerian Czuma urodził się 24 grudnia 1890 r. w Niepołomicach.
Ukończył szkołę powszechną w Kętach oraz gimnazjum klasyczne w Wadowicach.
Studiował na wydziale rolnym w wiedeńskiej Hochschule fur Bodenkultur, gdzie wstąpił do Związku Strzeleckiego.Od sierpnia 1914 r. służył w Legionach Polskich, jako dowódca plutonu, a następnie kompanii i batalionu.Brał udział we wszystkich walkach II Brygady Legionów i został ciężko ranny w bitwie pod Polską Górą 4 lipca 1916 roku. Pomimo półtorarocznego leczenia, skutki ran odczuwał do końca życia.